Ach, co za dzień! Aż dziwne, że jeszcze nie zasnęłam na siedząco. Na szczęście wpis tutaj jest ostatnią czynnością, jaką mam zaplanowaną na dzisiaj. Ale może od początku.
![]() |
| spontan niedzielny i zapowiedź dziś chociaż wcale niepodobne! |
![]() |
| spontan niedzielny i zapowiedź dziś chociaż wcale niepodobne! |
Rano odpuściłam sobie niemiecki, wiem, że jestem zła i powinnam chodzić na lekcje, ale byłam zmęczona jak nigdy po wczorajszym Krakowie, a te spanie 47 minut dłużej pomogło zdecydowanie. Przywitało mnie zastępstwo z edukacji dla bezpieczeństwa, a na nim kartkówka! Całe szczęście nie była taka straszna, więc myślę, że nie będzie tragicznie. Reszta zajęć zleciała dosyć szybko - może dlatego, że nie poszłam również na dwie ostatnie lekcje, jakimi był wf. Gdyby nie rąsia, poskakałabym znowu przez kozła, ale nie ma opcji. Kazano mi uważać na nią, zatem uważam.
Wstałam rano z wielkim bólem i niechęcią. Niemiecki na pierwszej lekcji nie jest wymarzonym początkiem dnia, a co dopiero tygodnia. Na szczęście nie było tak tragicznie, w sumie nic nie robiliśmy, a pani nie miała nawet naszego dziennika. Kolejną lekcją była historia, na której przysypiałam. Jakoś wyjątkowo długo nie mogłam się rozbudzić. Religię spędziłam leżąc w łączniku z wspaniałą muzyką. Ciekawostką jest, że słuchawki pożyczyłam od Nędzy, ponieważ pewien upierdliwy delikwent nie ma zamiaru oddać mi moich. Słuchawki pożyczyłam również na dzień jutrzejszy, ze względu na wyjazd do Krakowa. Następne trzy lekcje były językiem polskim, lubię ten przedmiot. Poza tym przepadła nam matematyka. Czego chcieć więcej? 4+ i 5 z angielskiego? Gratuluję sama sobie. To święto, zważając na to, że profesorek mnie nie darzy sympatią. Następnym szokiem dnia była 4 z wypracowania maturalnego z j.polskiego. Jestem naprawdę zdziwiona, ponieważ zawsze wychodziłam poza klucz. Nie potrafię pisać zgodnie z tym wymyślnym głupstwem. Na wfie skakałyśmy przez kozła. Nie rozumiem dlaczego w gimnazjum nie miałam najmniejszych problemów z tym ćwiczeniem. Aktualnie jest to dla mnie jakiś koszmar. Boję się, mam jakąś blokadę i nie jestem w stanie tego zrobić. Nie ufam naszej nauczycielce. Myślę, że głownie przez to sytuacja tak wygląda. Muszę się przemóc, koniecznie. Po lekcjach poszłam z Burgieł do lumpa, znalazłam tam kilka bardzo fajnych ubrań, niestety wszystkie były na mnie za szerokie. Nienawidzę siebie za to, naprawdę. Wracając rozmawiałam z Koszelą. Mam na jutro misję, która strasznie mnie stresuje. O niej jednak wspomnę w kolejnym wpisie.
Wiem, że zaniedbałam ZNOWU, ale tym razem z premedytacją. Nie chciałam pisać o ostatnich dniach. Trochę wychodzi ze mnie tchórzostwo i chęć uniknięcia za wszelką cenę nieprzyjemności, ale taka już jestem - słaba z natury. Na swoje usprawiedliwienie nie mam wiele, oprócz tego, że te dni nie należały do udanych. Dużo myślałam, może nawet za dużo, a przede wszystkim wyznaczyłam sobie nowe cele i myślę, że zakończyłam pewien rozdział w moim życiu. Co prawda nieoficjalnie, bo oficjalny będzie dokładnie w połowie tego miesiąca, ale to już i tak ogromny krok w tym kierunku. Nie wiem czy powinnam być z siebie dumna, ale mam nadzieję, że wyj
Ubiegły tydzień mimo wszystko nie był jakiś bardzo straszny. Był niesympatyczny, ale czas spędziłam miło i nie mogę zaprzeczyć. Poniedziałek był pracowity z wyżej wymienioną biologią, we wtorek wczesnym porankiem poszliśmy śmiecić do Cieślika, spędziliśmy tam wieczór, a później poleciałam napisać biologię, następny był sprawdzian z matmy, na który niestety nie byłam przygotowana. Popołudnie spędzone również na świętowaniu osiemnastki. Środa bez szaleństw za dnia, natomiast wieczór był przedni. Spędzony z ludźmi z gimnazjum, naprawdę kupa śmiechu! Trochę inaczej niż zwykle, odpoczęłam i zapomniałam na chwilę o Bożym świecie. Czwartek przeleniuchowany. Piątek już bardziej pracowity - 3godziny lekcji angielskiego, na którym zamówiliśmy pizze. Później poszliśmy na pola i jakoś przeleciał dzień. Mogłabym rozpisać się tutaj bardziej, ale to jeden z tych dni, o którym wole nie pisać nic. Sobota - Dzień Dziecka. Pogoda nie dopisała, ale ciocia spisała się na medal. Obiad był wyśmienity, a leniuchowanie na Ocicach zawsze jest w porządku. Dzisiaj skończyłam oglądać Supernatural. Nie jest mi dobrze z tego powodu, ponieważ muszę czekać aż do października na kolejny sezon, o ile w ogóle mają zamiar go nakręcić. Nie wiem co teraz będę robić. Był to jeden z lepszych seriali, który kiedykolwiek oglądałam. KOCHAM DEANA.