poniedziałek, 10 czerwca 2013

27.

Trochę znowu dałam ciała z pisaniem, ale miałam napięty grafik. W niedzielę byłam na spontanicznych zdjęciach, które swoją drogą mimo ogromnego nieogarnięcia wyszły całkiem dobrze, a dzisiaj wczesna pobudka i Kraków. Nie chcę pisać tutaj o tym jak bardzo na kim się zawiodłam lalalala, bo to nieważne. Ważne, że jestem o krok od spełnienia marzenia. W zasadzie już się spełniło, ale tak nieoficjalnie, więc siedzę cicho. W każdym razie - podróż przekimałam na niewygodnych tylnych siedzeniach autobusu. Jestem dumna z siebie, że wypiłam tylko soczek pomarańczowy, który zapchał mnie na tyle, ale zjeść dopiero po załatwieniu spraw, ale muszę przyznać, że wtedy zjadłam aż za dużo, w efekcie powrót z Krakowa również przespałam na tylnych siedzeniach autobusu. Może zacznę od początku. Zaraz rano spotkałyśmy się z Koszelą, który swoją drogą jest przekochany i tak bardzo jestem mu wdzięczna. Poszwędaliśmy się po galerii, kupiłam strój kąpielowy, przy którym było mnóstwo śmiesznych sytuacji. Później poszliśmy na wcześniej wspomniany sok, a kolejnym punktem wycieczki była ławeczka nad Wisłą, na której także było przezabawnie. Nie chciałam tak bardzo wracać do domu! Gdy już prawie wybiła 14 zaczęliśmy się zbierać, oczywiście okazało się, że zamiast na Straszewskiego mieliśmy być przy galerii, więc kolejne kilosy bez sensu zaliczone, za to było śmieszne. Na miejscu spotkałam się z wieloma sympatycznymi osobami, a przyznam, że spodziewałam się czegoś innego. Myślałam, że zostanę skrytykowana i wylecę z płaczem. Ku mojemu zdziwieniu było przyjemnie. Zero stresu. Zrobiłam co miałam zrobić, pośmiałam się, porozmawiałam i jestem zadowolona. Mam nadzieję, że oni również. Przynajmniej w połowie tak jak ja. Po wyjściu polecieliśmy od razu coś zjeść. To było wspaniałe. Czekałam na to od niedzielnego wieczoru, kiedy powoli zaczynałam czuć głód. Napchaliśmy się różnościami, po czym udaliśmy się na dworzec i czekaliśmy na autobus. Znowu było śmiesznie! Powrót przespałam.
Dalej trudno mi uwierzyć w to, co dzisiaj mnie spotkało. Wydaje się to być za piękne, aby mogło być prawdziwe. Czekam na pierwsze zadanie do wykonania z niecierpliwością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz