wtorek, 4 czerwca 2013

25.

Krakowski Wtorek


Dzisiaj byliśmy na wycieczce w Krakowie. Od wczorajszego obiadu do dzisiaj, a konkretnie popołudnia nie mogłam nic jeść, ponieważ miałam iść na "casting". Oczywiście jak okazało się po fakcie nie robili mi jednak  polaroidów, więc mogłam spokojnie jeść, jeść i jeszcze raz jeść
. Natomiast wychodzę z założenia, iż strzeżonego Pan Bóg strzeże, więc nic mi się nie stało. Wcześniej byliśmy na The Human Body Exhibition i muszę powiedzieć, że zawiodłam się. Liczyłam na coś, co mną wstrząśnie. Coś, co będę miała ciągle przed oczami i coś co zdecydowanie mnie odmieni, a okazało się to być na tyle sztuczne, że mało wiarygodne. Nie przekonało mnie to na tyle, aby realnie przejąć się faktem, że patrzę właśnie na spreparowane ciało martwego człowieka. Jedyną ciekawą według mnie częścią wystawy była sekcja o zarodkach. Ciała noworodków, zarodków w różnych stadiach rozwoju były naprawdę ciekawe! Prawdę mówiąc nie myślałam wtedy o tym co oglądam, bo stresowałam się spotkaniem i rozmową, która okazała się być bardzo przyjemna. Poznałam szefa i jedną z lepszych modelek agencji, która dwa razy robiła okładkę do Vouge. Było to dla mnie ogromne przeżycie. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Kazano przyjechać mi w piątek, w celu ustalenia szczegółów, zatem nie powiem nic więcej na ten temat. Zobaczymy co z tego będzie, ale myślę, że może być ciekawie. Generalnie dzień zaliczam do udanych, nie myślałam w ogóle o codzienności. Zaszyłam się z Florence & The Machine i moimi pseudoschizującymi wyobrażeniami siebie w piątek i przyszłości jeśli wszystko pójdzie tak, jak chciałabym, aby poszło. Od tego wszystkiego boli mnie głowa, ale to nieistotne. Cieszę się, że spędziłam ten dzień z Kacprem i Natalią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz