![]() |
| Żałosna samojebka z kamerki i dziubek i ryj mopsa. |
Zapowiadało się tak nieciekawie. Rano nie mogłam wstać, na lekcjach zamulałam, przerwy były nijakie, zresztą podobnie jak pogoda, która dodatkowo mnie męczyła. Jedyne co w szkole było plusem, niestety zapłaconym ogromnym stresem, był termin zerowy z geografii. Kompletnie się na to nie przygotowałam, zresztą jak Ada. Nikt nie miał odpowiedzi. Wszyscy spoglądali z nadzieją na wielką mapę świata, namalowaną na ścianie po prawej stronie klasy. Na 15 przykładów, byłyśmy w stanie zgapić jedynie 4, z pewnością, że będą dobrze, co dawało pewną kapę. Pani sprawdziła nam od razu prace. Czyta numerami, większość nie zaliczyła, albo ma dopa, na 15 par jedynie trzy, w tym my, są zwolnione z pisania kartkówki. Nie wiem jakim cudem się udało, ale był to początek dobrych wydarzeń tego dnia.
![]() |
| Pozdrawiam Ewę, która właśnie odbywa podróż życia! |
Po szkole prędko do babci na pierogi. Zachwyt! Później do domu, posprzątałam i się zaczęło. Miałam 3 propozycje na wieczór, jedna wykluczała drugą, a trzecia była zbyt od czapy, żeby wypalić. Zdecydowałam się na 13, wstępnie mieliśmy iść w trzy osoby, ale niedługo po tym dostałam telefon, że wszyscy idziemy na KSia - była to druga opcja, która żadnym pozorem nie miała sprowadzić osób z 13 w tamto miejsce. Wyszło jak wyszło. Poszłam do Burgieł i od niej miałyśmy iść właśnie na Koniec Świata. Zaraz przed wyjściem okazało się, że nasza super ekipa z 13 dowiedziała się o kasowaniu na wstępie, także KS odpadł i została 13. Oni poszli szybciej, a my spotkaliśmy się z ekipą, która z założenia miała właśnie tam spędzić wieczór, jednak koncert pokrzyżował ich plany. Kiedy dotarliśmy na miejsce i ks dowiedzieli się o tamtych nastąpił jakiś chaos. Nie wiem jak i kiedy się rozdzieliliśmy, w efekcie siedziałam z osobami, do których mieliśmy wszyscy dojść, a oni poszli gdzieś indziej. Musze przyznać, że miło tego mało sympatycznego incydentu, było bardzo fajnie. Mogę stwierdzić, że był to jeden z lepszych wieczorów, szkoda tylko, że trwał tak krótko. W każdym razie posiedzieliśmy, pogadaliśmy, później polecieliśmy do maka, a tam akcja życia z kuponami. Wszystko działo się tak szybko, że tylko stałam w miejscu i się śmiałam z tego co się dzieje. Zjedliśmy nuggetsy i powoli do domu. Było ok.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz