Ciekawa data, czyż nie? Wracając ze szkoły miałam w myślach ułożony wpis, który chciałam opublikować na blogu, ale oczywiście zapomniałam. Jestem na siebie zła. Pocieszam się jednak ciepłą herbatką i Supernatural, który po raz kolejny zawiesza się na kinomaniaku, zmuszając mnie do czytania streszczeń odcinka. Chciałam zrobić zdjęcie cudownej twórczości z dzisiejszego wosu, ale zapomniałam. Dzisiaj w ogóle jest jakiś taki dziwny dzień, że o wszystkim zapominam, a na dodatek się stresuję, ponieważ nie oddałam usprawiedliwienia za ostatnie nieobecności, a było ich sporo. Jutro nie ma naszej wychowawczyni, a dyrektor sprawdza dzienniki, więc trochę jestem w czarnej dupie. Pomijając ten fakt i to, że znowu kłócę się z matką jest całkiem dobrze. Uwielbiam moją ciocię i wujka. Z nimi zawsze mogę się pośmiać z reszty rodziny i nigdy nie mają mi za złe, kiedy powiem co myślę. Wracając jeszcze do wydarzeń ze szkoły - na chemii (nie)stety nic się nie działo, jednak pozdrawiam Adę, z którą po raz pierwszy żebrałyśmy. Jesteśmy kompletnie spłukane. Ledwo uzbierałyśmy na trzy kajzerki i "milkusia", płacąc w samych miedziakach aż 3,83zł!
![]() |
| Śniadanie z biedronki za 3,83zł |
Od kilku dni co noc śni mi się Kortowo. Nie wiem czy wynika to z tego, że boję się o brak miejsc na obozie, bo mamusia udaje, że chwilowo nie jest zdolna do jakichkolwiek wydatków. Udawanie trwa od listopada. Troszkę się stresuję tym wyjazdem mimo wszystko. Wiem, kogo tam spotkam po raz kolejny i biorąc pod uwagę kontakty, które zdążyły się tam nawiązać i wszelkiego rodzaju więzi, może być ciekawie, a kłótnia jest nieunikniona. Muszę tylko napisać do pana Matka, na który turnus jedzie, ponieważ nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek inny był moim wychowawcą...
Mam ochotę na kebaba i muszę przypomnieć sobie co chciałam napisać na blogu!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz