niedziela, 7 kwietnia 2013

7.

Rodzinna niedziela


Kocham wstawanie w weekend o godzinie 7:15, ponieważ moja matka nie ma spania i nie może znieść myśli, że ktoś inny może smacznie spać, a ona nie. Oczywiście poszłam z psem, pochodziłam chwilę i bez słowa wróciłam do łóżka. Nie chcę nawet myśleć o tym, co pod nosem sobie mówiła mamusia, kiedy widziała, że znowu idę spać. Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz - zdecydowanie prawda. Ostatecznie wstałam koło 11, zjadłam płatki i znowu wróciłam do łóżka. Supernatural samo się nie obejrzy, więc ogarnęłam parę odcinków. To jest niemożliwe jak można się wczuć w serial i przeżywać wszystko razem z bohaterami. Nie wiem co zrobię, kiedy obejrzę wszystkie odcinki...Aż mam dreszcze. 

niewyraźna Kira!
Przyszedł czas obiadu, czyli jak zwykle okres pełen wrażeń. To jest niemożliwe, że można czuć taką nienawiść do rodziny...Nie wiem dlaczego tak jest, w każdym razie nie zrozumiem również tego - jak można w domu, w którym mieszkają 3 osoby odstawiać taki cyrk. Nie wiem czy oni traktują mnie jak współlokatora, który dostaje co miesiac wypasioną wypłatę i jest w stanie pozwolić sobie na zakupy, takie jakie robią sobie oni co tydzień. Chore jest, żeby matka z mężem mieli osobną pastę do zębów, szampon i płyn do kąpieli. Jeszcze bardziej nie mogę pojąc tego, że robią sobie obiad dla siebie, a mnie każą robić dla siebie. Ba! Dopiero wtedy, kiedy oni wyjdą z kuchni. Czuję się...trochę dziwnie. Nie wiem...gorsza? Chyba zacznę chodzić na posiłki do dziadków, przynajmniej tam czuję się jak w domu i z przyjemnością, w miłej atmosferze mogę zjeść i porozmawiać. W domu siedzę milcząc u siebie, wychodzę jedynie, aby zrobić sobie herbatę, którą zresztą trzymam u siebie w pokoju. To jest jakiś absurd. Może kupię sobie czajnik i postawię na parapecie.

Popołudniu poszłam do dziadków. Słuchałyśmy z ciocią disco polo i śpiewałyśmy z telewizorem. Tylko tam mogę poczuć się jak w prawdziwej rodzinie. Coraz bardziej żałuję tego, że musiałam się od nich wyprowadzić. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz