Jak można domyślić się z "tytułu" - nie poszłam do szkoły. Ach, szalona ja. Tak wyszło, nie było to zamierzone. Źle się czuję. Psychicznie wysiadam, a fizycznie nie mam na nic siły. Pospałam dłużej, poszłam do babci i zjadłam naleśniki z nutellą. Lubię nutellę. Nutella pomaga na wszystko. Ciągle mi zimno, albo za gorąco. Może będę chora, albo tylko mi się wydaję. Tak bardzo potrzebuje już tej majówki, że nie wytrzymuję, kurde. A Oriana wciąż nic nie pisze co i jak...Znając życie nic z tego nie wyjdzie.Musiałabym pouczyć się na biologię. Koniecznie muszę dostać jakąś dobrą ocenę. Na matematykę nie liczę, bo nie ma opcji, ale może właśnie biologia...Jeszcze projekt na edb. Trochę do zrobienia mam, a wciąż siedzę i patrzę w przestrzeń. Nie wiem czego tam szukam, ale i tak nic nie znajdę, więc czas ogarnąć zad. Mam angielski za godzinę i sześć minut, więc należałoby chociaż się jakoś inaczej ubrać. To wszystko jest takie dziwne.
Pobrałam gg na telefon. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. I tak nie mam z kim pisać. Pobierało mi się prawie pół godziny, bo zużyłam wcześniej cały transfer. Chciałabym, żeby chociaż teraz się udało. Męczy mnie czekanie i wyszukiwanie problemów w niczym. Może być coraz lepiej, nie wiem od czego to zależy, ale nie zostaje mi nic innego niż czekać i mieć głupią nadzieję, że się coś poprawi. Naiwna ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz