czwartek, 18 kwietnia 2013

15.

Czwartek <3


Dzisiejszy dzień należy do jak najbardziej udanych. W szkole dosyć luźno, śmiesznie i oczywiście wspaniała przerwa na 5 lekcji, którą jest religia. To idealny czas na odpoczynek w środku dnia, pełnego ciężkich lekcji.   Posiedziałyśmy na dworze z Adą i zjadłyśmy lody. Ostatnia lekcja minęła dosyć szybko, praktycznie cały czas jadłam karmelka z Francji. Ma dziwny smak i ciągnie się niesamowicie. Po szkole prędko do domu. Trip ze szkoły do domu i z domu do szkoły w ciągu 30 minut - moje dzisiejsze (o dziwo niejedyne) osiągnięcie. Przebrałam się, wzięłam aparat i po Adę. Pla
Naturalnie podczas przygrywania akustycznego w muszli
ny (nie?)stety się nie zrealizowały i skończyłyśmy u boku ziąsów z IImi. Kilka zdjęć, pare anegdotek i znowu wróciłyśmy pod szkołę. Zgadałyśmy się z testosteronem i Maciejem, wzięłam Olę i podreptaliśmy do sklepu, ze sklepu na miejscówę, na której wcześniej spotkałam najzdolniejszego kota świata. Zrobiliśmy co trzeba i poszłyśmy do Oli na obiad, następnie pędem do parku i tam siedziałyśmy kilka godzin, słuchając przygrywania chłopaków. Było naprawdę przyjemnie. Mama nie miała problemów po wywiadówce, także chyba na pewno jadę na weekend! Zamiast biegania mykaliśmy rowerkiem, Arek zwątpił, więc zostaliśmy w dwójkę. Mam nadzieję, że będę w stanie wstać jutro z łóżka... W każdym razie jest w porządku i niech tak będzie jak najdłużej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz